poniedziałek, 1 czerwca 2015

osiemnasty

Teodor zły na cały świat podarł kopertę, którą dała mu jego płomykówka. Oddychał ciężko, zdenerwowany usiadł na fotelu, gdy zobaczył, ze do ich dormitorium wchodziła jego dziewczyna.
- Cześć! - Krzyknęła wesoło i podbiegła do niego. Pocałowała go w policzek gdy nagle zobaczyła, ze jej chłopak jest w złym stanie. - Co się stało? - Spytała. 
- Napisali do mnie. - burknął. 
- Kto? - Dalej pytała zdziwiona.
- Moi rodzice. - Gdy to powiedział Pansy spoważniała. 
- czego oni chcą? - Jej ton był chłodny i oschły. Chłopak zacisnął szczękę i pieści .
- Chcą się spotkać ze mną i Hermioną niedługo. - 
- To znaczy? -
- W niedziele. Zapraszają nas na kolacje. - Westchnął. Dziewczyna przytuliła go. 
- Nie martw sie, dacie rade. Macie jeszcze piec dni. - Powiedziała próbując go pocieszyć. 
- Oby. - Burknął. - Nie wiesz gdzie ona jest? - Dodał po chwili. 
- Kto? - 
- No Hermiona. - Powiedział. 
- Aa, nie. Ostatnio z Draco ja widziałam. - Zachichotała. 


Pan Zabini i Panna Loovegod szli po korytarzach Hogwartu trzymając się za rękę.
Prawie wszystkie dziewczyny jakie mijali patrzyły na Lunę z zazdrością w oczach. Blondynka czuła się nieswojo przez to. Gdy szli jakimś bardziej opustoszałym korytarzem (ponieważ trwał obiad) zobaczyli wychodzących ze schowka na rzeczy Filcha Hermione i Dracona. Zdziwiona Krukonka patrzyła na nich, a jej chłopak uśmiechnął się zawadiacko i krzykną na cały  korytarz.
- SIEMKA SMOCZKU I HERMISIU LUBO NASZEGO DRACZE CO ROBILISCIE W SCHOWKU?! - Gdy Gryfonka usłyszała Blaise'a podskoczyła ze strachu, a Ślizgon zmierzył przyjaciela złym wzrokiem.
- Zabini idioto wystraszyłeś mnie! - Warknęła Czekoladowooka dziewczyna zakładając ręce na piersi. - O cześć Luna. -Uśmiechnęła się do przyjaciółki na co Blaise zrobił mine fochniętego dziecka.
- A ze mną to sie tak nie przywitasz! -
- Masz racje, nie. - Uśmiechnęła  się pięknie i zaczęła iść, a Draco pokręcił z niedowierzaniem głową i podszedł do pary uśmiechając się kpiąco.
- Ja pójde za nią. - powiedziała Luna i poszła.
- papa kochanie moje! - krzyknął za nią Blaise. Draco prychnął.
- Chodź musze się napić. = stwierdził blondyn.


Hej!
Nowy rozdział juz jest. Wszystkiego najlepszego z Okazji Dnia Dziecka. Składa Wam kochana River Alien.
Trzymajcie sie!
Pa. :*

wtorek, 26 maja 2015

Siedemnasty

Czesc dosc dlugo mnie nie bylo, ale zaczynam zmiany bede pisac dramione nowe tak tak wiem. Bezsens. Ale teraz bedzie inaczej mam nawet bete tylko jeszcze tlo mi potrzebne :) pisze na szybko bo jestem na wczasach. No to paa 


- No chyba, żartujesz. Ruda? - Parsknął.
- Nie, bo Zabini. - Sarkneła. Chłopak przewrócił oczyma. 
- I co zamierzacie zrobić? - Zapytał, a dziewczyna sie zamyśliła.
- Hmm. Jeszcze nie wiem. Powiesz to innym, prawda? - 
- Tak. - Oparł sie o solidną szafę w składziku    na miotły. 
- Okej to tyle. - Gryfonka chciala otworzyć drzwi, jednak nie dała rady. - Co jest? - Syknęła. Ślizgon podszedł do niej i takze spróbował otworzyć, lecz nie dał rady. 
- Musiałaś wybrać takie miejsce? - Prychnął. Podobało mu sie to, ze jest zamknięty z Granger w tak ciasnym miejscu. Uśmiechnął sie wrednie. Dziewczyna spojrzała na niego przerażona. Znalazła sie w złej sytuacji. Zamknięta - z Malfoyem - W ciasnym miejscu, a do tego nie miała różdżki.


- Musimy z nią porozmawiać. - Pieklił sie Ron. - To moja siostra! -
- Wiem to. - powiedział  spokojnie Harry idąc w stronę jeziora blisko Zakazanego Lasu. To co zobaczył nieopodal odjęło mu mowę. Ginny z wściekłością w oczach maltretowała jakąś dziewczynę z Hufflepufu. Rudy takze stał w osłupieniu, ale wyrwał sie z niego pierwszy. 
- Ginny! - Krzyknął przerażony , a jego siostra odszukała go wzrokiem. Obaj chłopcy podbiegli do uczennicy domu Borsuka, a Harry zaczął ją leczyć. Weasley natomiast mówił cos do Ginewry, która udawała, ze nic nie słyszy. Po chwili jednak zobaczyła idącą w jej stronę Anabell. 
- An! - Zaczela sie wydzierać, a Ślizgonka dalej spokojnie szła. - Ty głupia szmato! - Ryknęła, po czym Blondynka szybko znalazła sie obok niej.
- Musisz sie tak wydzierać? - Warknela poirytowana, a po chwili zobaczyła klęczącego Pottera nad zmasakrowaną dziewczyną.
- Co Ty jej zrobiłaś Ginewro? - Szepnął przerażony Harry, a jego przyjaciel był juz w drodze do zamku po Dyrektorkę. 
- Kilka małych Crucio jej nie zaszkodziło. - Ruda splunela na swoją ofiarę, ale gdy zobaczyła gdzie biegnie jej starszy brat była przestraszona. - Ron! Ron! Nie idz po dyrektor! - Krzyczała bez skutku, ale nic nie podziałało. Po chwili powiedziała do Anabell, ze spotkają sie tam gdzie zawsze po czym zaczela biec potykając sie do Lasu.
- Ginny! - Wrzeszczał na całe gardło przerażony. W oczach miał łzy. Blondynka stojąca obok niego uśmiechała sie pobłażliwie. 
- Nie zobaczysz jej prędko. - Prychnęła, a po chwili zaczęła iść w kierunku zamku mijając przy okazji pani Pomfrey, (nie pamietam jak sie pisze XD) McGonagall i Rona. 


- Wiesz, kiedyś za mną szalałaś. - Powiedział obojętnie po czym wrednie uśmiechnął sie. Dziewczyna prawie, że wypluła ślinę.
- Ze co? - Prychnęła. - Chyba Ty za mna. - Odwzajemniła sie tym samym uśmiechem.
- Jaaa? Nie cos Ci sie pomyliło. - Zaczął się przybliżać z tą samą miną.
- Dokładnie to pamiętam. Nie zaprzeczaj. - Cofała sie, gdy on podchodził co raz bliżej.
- Nie rozśmieszaj mnie. - Parsknął. - Ja wiem jak to bylo. - Gdy to powiedział Hermiona dotknęła plecami zimną ścianę, a Draco oparł sie rękoma tak, że Gryfonka była pośrodku nich. 
- I co teraz Panno-Wszystko-Wiem-Nott? - Mówił przybliżając swą twarz do jej twarzy, która robiła sie czerwona. 
- Idź, że sobie. - Powiedziała cicho, a on udawał, ze nie słyszy. Po chwili poczuła chłodne usta chłopaka na swoich malinowych wargach. Była zdziwiona i sparaliżowana lecz poddała mu się. Całowali sie z pasją, powoli i namiętnie. Ślizgon wyjął powoli jedna ręką z kieszeni spodni różdżkę i machnął tak, że Gryfonka tego nie zauważyła, a drzwi cicho sie otworzyly. Zawsze był dobrym aktorem.

poniedziałek, 11 maja 2015

Szesnasty

Szła przez korytarz na siodmym pietrze, gdy usłyszała dziwna rozmowę dobiegająca z pustej klasy.
- Jestes Nottem! Powinieneś byc moim poplecznikiem! - Co chwila dało sie słyszeć warczący głos osoby, którą znała. 
- T-tak pani... - Odpowiedział szepcząc drugi. Wiedziała kto jest kim. Jej ojciec rozmawiał z Ginewrą.
- No! Jako ze moj chłopak umarł to masz sie mnie słuchać. - W tej chwili Hermiona zrobiła wielkie oczy. "Moj chłopak", "Poplecznik", "Tak pani" - to wszystko składało sie w całość. Ginny juz od początku 7 roku w Hogwarcie, ktory musieli odpracować stała sie dziwna. Czyżby to oznaczało, ze najmłodsza lotorośl Weasley'ów była dziewczyną Voldemorta?! Zaczela sie powoli wycofywać, przerażało ją to. Jej ojciec poplecznikiem Ginewry? To brzmiało dziwnie. 
- P-pani. Słyszę cos. - Jęknął Nott, gdy Hermiona prawie wpadła na ścianę łomocząc. 
- To na co czekasz!? Idź zobacz co to! - Warknela wściekła "Pani Voldemort". 
Hermiona przerażona skuliła sie. Czekała na śmierć. Panicznie bała sie swojego ojca. Do tego czasu koszmary związane z dzieciństwem przewijały sie w snach. Drzwi od sali otworzyły sie cicho, a z nich wychylał sie chudy, zmęczony brązowo włosy arystokrata. Nie przypominał tego dumnego, cynicznego człowieka jakiego pamietała. Spojrzał na nią przestraszony z łzami w oczach, a ona drżała. Po chwili patrzenia sobie w oczy mężczyzna wrócił do swojej "pani", a Gryfonka odetchnęła z ulgą, po czym szybko, lecz cicho odeszła. Usłyszała tylko swego rodzica, który tłumaczył Ginewrze, ze nikogo tam nie było. Musiała spotkać sie z Harrym. Gdy zobaczyła na pierwszym pietrze Wybrańca od razu krzyknęła.
- Harry! - Po czym podbiegła i przytuliła sie do przyjaciela. 
- Muszę Ci cos powiedzieć. - Zaczęli równo potem sie zaśmiali.
- Dobrze, ale nie tu. - Stwierdził chłopak i pociągnął Gryfonke do Pokoju Gryffindoru.
Po przedstawieniu poglądów o zaistniałej sytuacji Potter stwierdził.
- To jest naprawdę dziwne. -
- Tak to prawda. - Przytaknęła dziewczyna. - Ciekawe od kiedy Ginny miała romans z Tomem... - Dodała i zobaczyła, ze chłopak pochmurnial, wiec go przytuliła i pocieszyła.
Po godzinie przyszedł Ron i opowiedzieli mu tym.
- Musimy to powiedzieć dla Draco, Pansy... - Zaczela Hermiona, ale przerwał jej Weasley.
- Czekaj! Czy ty powiedzialas na Malfoy'a Draco?! - Wkurzył sie Ron. 
- Tak, wlasnie tak powiedziałam. - Warknela. 
- I jak niby mamy to zrobić? - Parsknął Rudy po czym zaczął udawać przyjaciółkę. - Słuchajcie jest taka sprawa no, bo widzicie Ginny jest VOLDEMORTKĄ! - Zrobił straasznal muzyczkę i przewalił sie na swoje łóżko, poniewaz byli w dormitorium chłopców. Harry parsknął, a Hermiona wywróciła oczyma, nie było kej do śmiechu. 
- To nie jest śmieszne Ron! - Wrzasnęła. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Piętnasty.

Zabini oraz Loovegod, siedzieli przy jednej z klas. Bowiem byli oficjalnie parą.
- Jak myślisz? Hermiona i Draco sie kochają? - Spytała opierając sie głowa o ukochanego.
- Taak widać, ze cos do siebie czuja. - Mruczał zadowolony. 
- Moze by im tak pomoc? - Spytała zamyślona. 
- A wiesz, ze to nie taki zły pomysł? - Mówił wstając. 
- Musimy cos wymyślec... - powiedziała Luna.



Harry siedział na kanapie w pokoju wspólnym Gryffindoru. Zastanawiał sie nad zachowaniem swojej dziewczyny: Wracała bardzo późno, albo wogole, ciagle jak ktoś cos mówił warczała lub syczała, stała sie taka od kiedy dowiedzieli sie o pochodzeniu Hermiony... Nagle do pokoju weszła jak zwykle wkurzona Ginny. Patrzył na nią, aż w końcu zwróciła sie do niego. 
- Czego sie gapisz?! - Syczała.
- Ginny, muszę z Tobą porozmawiać.. - Zaczął spokojnie.
- Czego? - 
- Zmieniłaś sie... -
- I co Cie to?! A wiesz co? Wkurzasz mnie! - Zaczynała sie wnerwiać jeszcze bardziej, a wszyscy w Pokoju zaczęli sie interesować "słynną parą". Ginny wygladała okropnie, była cała blada. Wygladała troche jak damska kopia zmarłego Voldemorta. 
- Uspokój sie... - Mówił Harry, ale mu przerwała. 
- Nie! Zrywam! Brzydzę sie Tobą mieszańcu! - Warknela, po czym płynęła mu pod nogi i odeszła do dormitorium dziewczyn. 
Chłopak wstał zdziwiony i zaczął wychodzic z Pokoju. Musiał znaleźć Hermione. 



W tym samym czasie pewna blondynka ganiała za takze blondynem. 
- Odwal sie do cholery! - Warknął zmęczony Malfoy. 
- Dracusiu! Przestań zajmować sie tą szlamą! Ona chce sie do Ciebie dobrać! - Wrzeszczała zła i zwracała uwagę wszystkich wokoło. 
- Jak bede chciał to bedzie sie do mnie dobierać! - Syknął wsciekly i odszed. Nawet nie wiedział dlaczego tak powiedział.
- A wiec Draco chce, zeby ta szlama sie do niego dobierała.. - Szepnęła z łzami i pobiegła do dormitorium.


Cześć! W tym rozdziale troche sie dzieje.
Aczkolwiek mam co raz wiecej weny. Trzymajcie sie i do następnego posta cześć! 


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czternasty

Hermiona niedowierzając wzrokiem podążala za Mopsica, która chodziła w kółko będąc w pokoju Gryfonki. Po chwili sie odezwała.
- Naprawdę tak sie zachowywałam? - Spytała na co przyjaciółka kiwnęła potwierdzająco głową. 
Brazowo włosa zrobiła sie czerwona. 
- Ja stad nie wychodzę. - burknęła szybko.
- Wywloke cie stad za kudły. - Usmiechnepa sie Pansy. 
- Nie lubię cie. - Warknęła Nott. 
- Dzięki. Tez cie kocham. -



Annabell chodziła wkurzona po pokoju. 
- Podobno moj Dracus niósł tą ofermę! Jak tak można!? - Mamrotala zła. Po chwili zobaczyła, ze Astoria obserwuje ja. 
- Na co sie gapisz!? - Warknela.
- Ann, uspokój sie. Odbija ci. - Prychnęła przestraszona koleżanka. Czuła, ze Ślizgonka mogłaby jej cos zrobić.
- Ogarnij sie! Nie odbija mi! - Wrzeszczała blondynka. - Ide do niego! - Po czym opuściła pokój. 

Znow mało. No niestety chora jestem :( 
Pozdrawiam <3 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

poniedziałek, 23 marca 2015

Trzynasty szczęśliwy

- Draconie co Ty Jej dałeś? - Zapytała sie wkurzona Parkinson. Tylko ona była zła, Blaise był "rozchichotany", a Teodor zmartwiony. Ten ostatni podszedł do siostry, ale ona nie dała sie tknąć.
- Jaa...a nic. Nic jej nie dałem. - zaczął dziwnie jąkający sie. - Oczywiście, ze nie! A o co byś mnie podejrzewała! - Po chwili mówił co moment prychajac. Powrocil stary Malfoy. 
- Ta jasne... Juz wierze... Biedna Herma. - Mruczala pod nosem Ślizgonka podchodząc do dalej rozchichotanego Diabła. Po chwili trzasnęła go ręką po głowie (i to dość mocno). 
- Tu nie ma z czego sie śmiać. - Sarknela cierpko do chłopaka, ktory sie przestraszył.
- Dobra spokojnie.  Ej! - Krzyknął gdy jeszcze raz dostał. - Teo! Twoja dziewczyna mnie bijeee! - Zaczął udawać płacz, a Teodor śmiał sie patrząc na ta akcje. Draco tez parsknął rozbawiony, a dziewczyna, która sie do niego przytulała zaczela "normalnieć". 



Było jej ciepło i wygodnie. Miała zamknięte oczy i czuła męskie perfumy. Czekaj! Ona je znała... Ach! Juz wie... Malfoy... 
- Hermiono? Heeermiooonooo?! - Usłyszała, a po chwili otworzyła oczy i zobaczyła szczerzącego sie Blaise'a. Spojrzała w gore. Spotkała sie z niebiesko-szarymi oczyma blondyna. Pisnela i szybko chciała zejść "tak jakby z niego", ale on trzymał ja mocno. 
- Eww... Co ja tu robię? Co sie dzieje? - Spytała czerwona nie patrząc na tlenionego"". 
- Wszystko Ci opowiemy. - powiedział Teodor. (poniewaz wcześniej Draco mówił im o wszystkim, No moze prawie). 


Heju! 
Troche sie promuje hehe. Ale zapraszam na fp "Slytherin zawsze i na zawsze" jak cos to mam przezwisko tez River i tak tam sie podpisuje XDD
Wiecie Ola/River/Alien. Hehs. Dobra bede lecieć
Muszę sie uczyć ostro (czego i tak nie robię) Eh bedą trudne tygodnie teraz..
Mam nadzieje ze u was wszystko ok.. 
Do następnego postu! Pa. <3

poniedziałek, 16 marca 2015

Dwunasty

- Cholera. - Warknął blondyn, gdy Gryfonka osunęła sie na podłogę. Kaszląc zaczął ja podnosić. Niestety przeszkadzał mu "pył" od eliksiru. - Nawet nie wiem co to za płyn. - Warczał niezadowolony. Martwił się o dziewczynę, która zemdlała. Niosąc ja do Skrzydła zauważył, ze Hermiona jest bardzo lekka. Szedł szybko i nawet nie zorientował się, ze juz kładł ja na białym łóżku po czym usiadł obok na krześle. Pani Pomfrey nie było i musiał czekać. Widział, ze dziewczynie nic nie jest, oddychała umiarkowanie. Po chwili Gryfonka obudziła sie. Ilustrowała Skrzydło mrawym wzrokiem, nagle zatrzymała sie na Malfoy'u. 
- Draco, cieeeplo mi! - Pisnela dziewczyna po czym usiadła na łóżku po turecku. Ślizgon patrzył zdumiony na dziewczynę, która zaczela rozpinać guziki bluzki.
- Nie, nie nie nie nie! - Mówił szybko  rumieniąc sie, oraz zapinając to co Hermiona rozpięła. 
- Oj Draco! - Założyła ręce na piersi i wydela policzki jak obrażone dziecko. - Sztywny jestes! - 
- Co to za cholerny eliksir - warknął czerwony chłopak. 
- Pobawmy sieee! - Piszczała Gryfonka. Po czym "skoczyła" na chłopaka. Przytulając sie do niego szepnęła. 
- Eeej słodki jestes jak sie rumienisz. - W tej chwili weszła trojka Ślizgonów. Zastała Hermione ( która miała polowe guzików od bluzki rozpiętych) przytulającą Dracona, który był cały czerwony. Wszystkim przybyłym opadły szeki ze zdumienia. Pierwszy ogarnął sie Diabeł. 
- Łuhuhu! Smoku! Słyszałem, ze niosles Liska, ale myślałem, ze bedzie spokojniej. 
- Wal sie. - Odparl Blondyn. Po chwili odezwala sie zla Pansy.
- Draco, o co tu chodzi? - 


Czesc! 
Krotko wiem, ale jestem zajeta kameleonem, ktorego kupilam! Tak serio! 
Jestem podekscytowana. A jak tam u Was? Mam nadzieje ze wszystko ok. Dobra do nastepnego kochani! 

poniedziałek, 9 marca 2015

Jedenasty

Drugi jej dzień w Hogwarcie spędziła na przyglądaniu sie szóstce przyjaciół. Oczywiście dyskretnie, tak zeby jej nie zauważyli. Zazwyczaj Gryfoni i Slizgoni mieli razem lekcje, wiec nie było to takie trudne. Chciała sie zbliżyć do Dracona i uczniów Slytherinu, a przy okazji "wygryźć" pewną Gryfoneczke. Co nie było łatwe.


Na przerwie obiadowej spotkała Pansy, która stała sama. Zbliżyła sie do niej i zaczela mowić.
- Czesc Pan! Jak tam u Ciebie? - Po czym uśmiechnęła sie, aż za słodko. 
- Jest dobrze. - Odpowiedziała Panna Parkinson. 
- A wiesz gdzie moge znaleźć Dracona? - Kontynuowala blondynka. 
- Eh, o co Ci chodzi Annabell? - Mopsica nie wytrzymała. 
- A wiesz.... Chciałam sie z nim spotkać. - Odpowiedziała. 
- Zapewne lata gdzieś za Hermą. - Parsknela i odeszła z jadowitym uśmieszkiem. Oj taak wkurzała  juz ja ta Evis. Zdenerwowana Annabell tupnęła nogą i poszła dalej szukać chłopaka.


- Malfoy! Możesz sie juz na mnie tak nie gapić? - Warknela zdenerwowana Hermiona, która układała eliksiry na półki, a obok niej siedział blondwłosa chłopak. 
- Ja tylko obserwuje. - Odparł z uśmieszkiem.
- Wkurzające... - Mamrotala przyglądając sie dziwnej buteleczce z zielonkawym płynem.
- Eh... Pomoc Ci z tym? - Po czym chciał zabrać eliksir dziewczynie.
- Nie! Czekaj, nie! - Warknela wyrywając butelkę, która z trzaskiem uderzyła w podłogę.
Potem juz nic nie widziała...

poniedziałek, 2 marca 2015

Dziesięć

Wysoka i szczupła blondynka szła w kierunku Welkiej Sali. Była zadowolona, poniewaz wiedziała, ze wszyscy chłopacy bedą sie za nią ogladac. Uśmiechnęła sie i weszła do sali. (Prawie) wszyscy na nią patrzyli, ale ku jej niezadowoleniu pewien Ślizgon wzrokiem podążał za Gryfonką, która sie denerwowała. Wściekła  nowa uczennica zaczela iść szybko w stronę profesor McGonagall, tiary przydziału i taboretu. Po kilku minutach "kapelusz" wykrzyknął.
- SLYTHERIN!
Annabell uśmiechnęła sie niewinnie i zwróciła sie ku stołu Ślizgonów. Po chwili odezwała sie. 
- Dzień dobry, nazywam sie Annabell Evis. Czy mogłabym gdzieś tutaj usiąść? - Mówiła patrząc na miejsce obok Dracona, które zajmowała Pansy. 
- Pewnie, jest dużo miejsca. - Odpowiedział jej szczerzacy sie Blaise wskazując miejce gdzieś dalej obok Astorii. 
 Jedząc swoje pierwsze śniadanie w Hogwarcie była naburmuszona. Czasem patrzyła w stronę Czekoladowookiej Gryfonki. 


Szła korytarzem, gdy nagle zobaczyła czwórkę Ślizgonów, Krukonke i Granger. Podeszła do nich i miło zagadnęła. 
- Czesc. - 
- Witaj. - Odpowiedziała Luna. 
Spojrzała na Dracona patrzącego w podłogę, a z drugiej strony na Gryfonke, która patrzyła ciepło na swoich przyjaciół. Po chwili zwróciła sie do Annabell.
- I jak Annabell? Podoba Ci sie szkoła? - 
- Tak, jest ok. - Burknęła. 
- To dobrze. - Uśmiechnęła sie do niej wesoła. Po czym usłyszeli prychnięcie. 
- A z czego Ty sie tak cieszysz Granger? - Spytał ja ze swoim "uśmieszkiem". Hermiona zarumieniona powiedziała. 
- Wal sie... - 
- Ale tak samemu? Chyba, ze chcesz mi potowarzyszyć. - 
- Nie dziękuje. -
- Jak chcesz, Twoja strata. - Wzruszył ramionami.  - Ale jak cos wiesz gdzie jestem. - Słysząc to czerwona Gryfonka prychnęła.  I zamiast niej odpowiedział rozbawiony Blaise.
- Smoku nie zawstydzaj tutaj naszej Hermionki. - Po czym Draco znow wzruszył ramionami uśmiechając sie "po Malfoy'owsku". Annabell juz wiedziała, ze cos pomiędzy nimi sie dzieje i ze musi cos zrobić. Miała plan...


Dzis tak krótko bo chora jestem a w tamtym tygodniu nie byłam w domu :3 
Do następnego rozdziału! 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dziewięć


- Luna? - Powiedział Blaise do pewnej Krukonki. Ta spojrzała na niego zdziwiona i spytała. 
- O co chodzi Blaise? - Była zarumieniona. Chłopak potarl ręką kark i zapytał. - Jak sie miewasz? - 
- Dobrze... Tak jakos myśle. - Powiedziała nieobecnym tonem. Blaise spojrzał przez okno (dps. Nie napisałam, ze spotkali sie na korytarzu przy jednym z "parapetów"). Padało. Październik zaczął sie brzydko. Nagle dziewczyna sie odezwała.
- A Ty jak sie czujesz, Blaise? - Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami. Chłopak zamyślił sie. Po czym odparł. - Chyba jest dobrze. - Luna słysząc to ciepło uśmiechnęła sie do Slizgona, a On odwzajemnił ten uśmiech. Nie rozmawiali ze sobą. Cisza nie byla niezręczna.  Dobrze sie czuli będąc obok siebie. I oboje byli szczęśliwi. Tak. W tym momencie słowa nie były tu potrzebne.


- To co. Powiesz mi co sie stało? Widzę, ze jesteś czerwona. - Zachichotała Pansy. Hermiona jeszcze bardziej poczerwieniała i burknęła tylko ,,Nic’’. 
- To cos z Draco, prawda? - Wyszczerzyła się Ślizgonka, a jej przyjaciółka zasłoniła swoją twarz rękawem. Parkinson obserwując reakcje Gryfonki powiedziala. - Zachowujesz sie dziecinnie. - Parsknela. -Cos miedzy Wami sie stało, hmm? -
- Jaa.. Sie z nim... całowałam. - Powiedziała cicho. Sama dalej nie mogła w to uwierzyć. Pansy rozszerzyła oczy i odpowiedziała.
 - Naprawdę? - Zasłoniła rękami usta po czym przytuliła zrozpaczoną Hermione. - Oh! Wiedziałam, ze cos do siebie czujecie! - 
- Nie.. Pan zostaw mnie... dusisz.. To nie tak.  - Mopsica póściła ją i spytała. 
- A jak Lisku kochany? - Dalej chichotala. 
- No.. nie wiem... -
- Eh. Dobra dam Ci na razie spokój. - Pansy nagle cos sobie przypomniała i klasnela w ręce. -Miałam Ci powiedzieć cos! Słuchaj... - Potem dziewczyny godzinę plotkowały.


Następny dzień zapowiadał sie dobrze. Pogoda była ładna, Hermiona nie miała na co narzekać. Gdy przechodziła idąc na śniadanie obok WS usłyszała, ze podobno jakaś ładna dziewczyna przyjechała i zamierza uczyć sie w Hogwarcie. Siadając spojrzała w stronę nauczycieli McGonagall trzymała w rękach tiarę stojąc obok krzesła. Zajęła sie rozmowa z Potterem i Weasleyem czując na sobie pałacy wzrok pewnego przystojnego blondyna ze stołu Slytherinu. Nagle wielkie drzwi od wyjścia okropnie zaskrzypiały, a do Wielkiej Sali weszła...


Jestem zmęczona szkołą i wszystkim mam nadzieje ze da radę. Na razie to tyle. Mam nadzieje ze wybaczycie :/ c:
Do zobaczenia trzymajcie sie! 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Osiem

- Hermiono - Powiedział błagalnym tonem Ron do odwróconej brunetki. Na co ta zdenerwowana Warknęła.
- Nie Ronaldzie, nie napisze za Ciebie tego eseju z eliksirów. - W tym momencie Weasley stracił nadzieje, a był tak blisko! Męczył ja ta praca kilka minut, ale dziewczyna ciagle odmawiała. Myślał, ze w końcu sie złamie jak za każdym razem. W tym samym momencie do Salonu Gryffonów wbiegł ( a raczej podbiegł w tanecznych podskokach) Harry. 
- Hermionkooo! - Zaczął przesłodkim tonem.
- Słucham. - Dziewczyna uśmiechnęła sie do przyjaciela. 
- Mam bardzo ważna sprawę.-
- Jaka? -
- Bo widzisz... Esej...I...wiesz...- Mówił szybko, a Hermiona przewróciła oczami. 
- Dobra. Dajcie to. - Zabrała (a raczej wyrwała) im z rąk pergaminy. - Ale następnym razem robicie sami. - Warknela. Po chwili była "przytulana" (czyt. ściskana na smierć) przez swoich przyjaciół. Zabrała swoje rzeczy i zaczęła wychodzić z salonu.
- Gdzie idziesz? - spytali zdziwieni chłopcy. 
- Do biblioteki - Burknęła.


Kończyła pisac esej Harry'ego, gdy ktoś przed nią usiadł. Podniosła wzrok znad pergaminu i ujrzała blond włosego Slizgona.
- Czego? - Syknęła i zaczela ponownie pisac. Draco rozsiadł sie wygodnie i odpowiedział.- Nudzi mi sie. - wzruszył ramionami i zapytał. - Piszesz eseje dla Potter'a i Weasley'a? - Dziewczyna mordując go spojrzeniem burknęła. 
- Co Cię to obchodzi? Nawet jeśli. to nie twoja sprawa. - 
- Pf. Cos Cię często wykorzystują Ci przyjaciele. - Parsknął.
- Skąd wiesz? - Patrzyła na niego chłodno. 
- ... - Malfoy zrobił sie dziwny. - Widziałem. - Po czym znów uśmiechnął sie kpiąco. Gryfonka wzięła drugi pergamin i zaczela pisac esej dla Ron'a. Po chwili sie odezwała. - Widziałeś... co. - Popatrzyła na niego. - Czemu mówisz, ze mnie wykorzystują... Ja im tylko... Pomagam... - Próbowała mowić oschłym tonem, ale (niestety) nie udawało jej sie to. Chłopak parsknął. 
- Pomagasz... hmm? - wstał i pochylił sie nad nią znad przeciwka. Hermiona zrobiła sie czerwona. Wiedziała, ze nie polubi tej bliskości. Nie podnosiła głowy (na co czekał Ślizgon), był za blisko. Przestała pisac. 
- Halo, zacielas sie Nott? - Uśmiechnął sie sarkastycznie. 
- Co Ty ode mnie chcesz? - Podniosła szybko głowę do góry co spowodowało, ze ich usta sie zetknęły. Delikatnie musnął ja (od autorki: wiadomo, ze usta, nie? XD) wargami. Zrobiła sie natychmiast czerwona, ale sie nie cofnęła. Nie wiedziała co robi, a On nie zamierzał jak na razie przerwać tego pocałunku. Wszystko co robił było delikatne. Nie chciał jej spłoszyć. Hermiona była zdziwiona, ale czuła sie jak w transie (podobnie jak chłopak). Draco zaczął pogłębiać pocałunek, ale dziewczyna przypomniała sobie o eseju Ronalda. Ślizgon chyba zrozumiał, ze musi cos zrobić i odsunął sie jak gdyby nic sie nie stało. Gryfonka dalej zarumieniona patrzyła jak Malfoy zaczął iść w stronę wyjścia uśmiechając sie (nie miała pojęcia czy byl to ironiczny uśmiech). 

Cały wieczór była czerwona. Pansy z która siedziała obok niej w pokoju Ślizgonka patrzyła na nią dziwnie po czym zapytała sie o co chodzi.


Cześć. Ciagle pisze na komórce. Daje radę. Jest dobrze. A jak u Was? Nie miałam pojęcia jak napisze o tym pocałunku, ale... Myśle ze jest dobrze. Tak ferie sie skończyły. Niestety, post następny za tydzień. No to tyle 
Trzymajcie sie! :33

środa, 21 stycznia 2015

Siedem

"Kto normalny każe człowiekowi wstawać o dziewiątej?" Narzekał w myślach młody Ślizgon. "I to jeszcze z tak banalnej przyczyny jak Nott." w tym momencie przewrócił oczami. 
- A właśnie, czemu w moim domu jest Panna-Ja-To-Wszystko-Wiem? -  Zwrócił sie do Nauczycielki Transmutacji. Szli przez szkołe do wyjścia, gdzie czekał na niego swistotlik. McGonagall podniosła prawa brew do góry słysząc przezwisko wypowiedziane przez chłopaka. 
- HERMIONA - Zaczęła wypowiedz wyraźnie akcetujac  imię Gryfonki. - została znaleziona przy twoim... "dworku" i  Narcyza  zaprosiła ja do Was. - Mówiła szorstkim głosem patrząc kątem oka na znudzonego Ślizgona.


Dobrze jej sie spało w wielkim i wygodnym łóżku. Nigdy takiego nie miała. Niestety tą przyjemność zrujnował pewny bezczelny chłopak. 
- Wstawaj "Śpiąca Królewno"! - Warknął donośnym głosem. Dziewczyna skrzywiła sie i od razu usiadła na łóżku. 
- Czego drzesz mordę pajacu? - Syknęła wybudzona Panna Nott patrząc wzrokiem bazyliszka na zadowolonego z siebie Malfoy'a.  Ten jednak po chwili zdał sobie sprawę z tego, że Gryfonka jest w jego koszuli i powiedział z jadowitym uśmieszkiem. 
- Wiem, ze moje łoże jest cholernie wygodne, ale nie lepiej było by spać w nim z takim seksownym Chłopakiem jak ja? - widząc zdenerwowanie dziewczyny dodał. - Ładna koszulka. - Po czym wybiegł unikając lecącej poduszki, złośliwie "rechocząc". Kilka minut później (a wstała o jedenastej) zeszła zarumieniona na dół, gdzie czekało na nią śniadanie. Narcyza obserwowała dziewczynę, która usiadła (dalej czerwona) przy stoliku. Z naprzeciwka  spotkał ja "wbity" w nią wzrok Dracon'a.  Narcyza widząc, ze dziewczyna miała zamiar cos powiedzieć, zagadnęła.
- Widzę, ze nie jesteś rannym ptaszkiem, Hermiono. - Malfoy prychnął, a (tak, dalej czerwona) dziewczyna odpowiedziała. 
- Prawda, nie cierpię wstawać rano. - Po czym po cichu dodała. - Zwłaszcza gdy ma mnie budzić arystokratyczny idiota. - Wiedziała, ze ten "Idiota" ja słyszał i dlatego uśmiechnęła się do niego "zwycięsko". Draco patrzył na nią zły, a Hermiona wystawiła mu język. Pani domu widząc 
zachowanie nastolatków zaczęła sie śmiać. 
Uczniowie Hogwartu spojrzeli na nią jak na wariatkę. Ona zaś stwierdziła.
- Słodcy jesteście. - Na co Draco od razu parsknął "z nie dowierzaniem".


Po powrocie do Hogwartu nie rozmawiali ze sobą. Dziewczyna poszła do siebie, a chłopak w  tylko sobie znaną drogę. 




Witam!
Znów nie dodałam na czas. Idiotka, idiotka idiotka >< 
Przepraszam, nie miałam jak dodać i... ychh. Muszę tylko do piątku wytrzymać i ferie. 
Do zobaczenia!
Trzymajcie się.<3
PS: Szablon będzie niedługo na blogu :33

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Szesc

Szła posłuszna obmyślając plan. Była na podwórku, daleko od szkoły Magii i Czarodziejstwa. Jej falowane włosy kołysał łagodny wiatr. Było cicho. Człowiek, który ja trzymał był silny. Nie dała by mu rady. Różdżkę zgubiła w Hogwarcie. Nie widziała twarzy jej "towarzysza".  W ogóle nic nie widziała, oczy miała zasłoniete jakaś chusta. Szli cicho. Była zmęczona nie dała rady krzyczeć, a ręce miała z tylu, trzymane były przez okropnego mężczyznę. W pewnym momencie z całej swojej pozostałej siły kopnęła napastnika w krocze. Rozległ sie przerażający wrzask.. Z tego co słyszała runął  na podłogę przeklinając. A ona nie czekając, aż wstanie zaczęła biec. Najszybciej jak mogła, nawet nie wiedziała gdzie. 


W tym samym czasie Harry Potter oraz Ron Weasley smacznie spali. Lecz gdy z hukiem otworzyły sie drzwi do sypialni Gryfonow, Ron usłyszawszy trzask spadł z łóżka, a Potter ocknął sie z koszmaru. Dumbledore oraz Minerwa rozglądali sie za nimi.
- Potter. - Warknęła McGonagall. - Ty i twój przyjaciel idziecie ze mną. - Mówiła wściekła, ale widać było, ze sie martwiła. Tak samo dyrektor, chociaż on nie był zły.  Chłopcy wstali po czym wyszli za nauczycielami.  Gdy doszli do gabinetu dyrektor dał znać chłopcom, aby usiedli.
- Czy coś sie stało Panie Dyrektorze? - Odezwał sie pierwszy Ronald zaspanym głosem. Minewra zamierzała coś powiedzieć, ale Dumbledore był pierwszy.
- Panna Nott zaginęła, znaleźliśmy jej różdżkę, ale nie wiadomo gdzie teraz jest. - Powiedział.
Harry i Ron spojrzeli po sobie przestraszeni. Wtedy głos zabrała McGonagall.
- Powinniście o tym wiedzieć. Wszystko wskazuje na to, ze została porwana. - mówiła "płytkim" głosem. Weasley zacisną pieści. Nagle wstał i warknął.
- Musimy ja znaleźć! A Wy nic nie robicie! -  Był czerwony jak burak.                                      Dyrektor sie uśmiechnął, a nauczycielka podniosła jedna brew do góry.
- Ron, oni robią wszystko, aby ja znaleźć! - Po czym spojrzał pytająco na osoby starsze. - Prawda?
- Tak. Robimy wszystko co możemy. - Przytaknął Dyrektor. - A teraz idźcie spać, jutro macie lekcje.
Juz zamierzali wstawać, ale Drops ich zatrzymał.
- A i jeszcze jedno. Nie martwcie sie, wiecie, ze da sobie radę.
Chłopcy zrezygnowani kiwnęli głowami i juz ich nie było.
jednak przez te długo noc wcale nie spali.


W pewnym momencie stanęła w bezruchu. Przed nią rozciągał sie ogromny ogród oraz dwór. Był jak mały pałac. Wiedziała gdzie, ale nie zamierzała wejść.

.
Cześć,
znów nie betowany, sprawdzony i beznadziejny rozdział. Jestem zła i nie dam rady.
Ale i tak czy inaczej życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2015!
Tak, znów krotki rozdział. Niestety mam troche weny, ale pisze jeszcze dodatkowo trzy książki.
Nawet napisałam miniaturkę. O.o Oczywiście z Dramione, ale jest straaaasznie krótka.  Zamierzam jeszcze tak o sobie napisać Zutarre. ^^ (Avatar: Legenda Aanga, Zuzu X Katara) Ale nie mam pojęcia jak wyjdzie. Aaa i jeszcze jedno, mam nadzieje, ze uda mi sie wstawić ta miniaturkę i w tym tygodniu zmienię cos na bl. Pozdrawiam!
i dziękuje... <3