wtorek, 26 maja 2015

Siedemnasty

Czesc dosc dlugo mnie nie bylo, ale zaczynam zmiany bede pisac dramione nowe tak tak wiem. Bezsens. Ale teraz bedzie inaczej mam nawet bete tylko jeszcze tlo mi potrzebne :) pisze na szybko bo jestem na wczasach. No to paa 


- No chyba, żartujesz. Ruda? - Parsknął.
- Nie, bo Zabini. - Sarkneła. Chłopak przewrócił oczyma. 
- I co zamierzacie zrobić? - Zapytał, a dziewczyna sie zamyśliła.
- Hmm. Jeszcze nie wiem. Powiesz to innym, prawda? - 
- Tak. - Oparł sie o solidną szafę w składziku    na miotły. 
- Okej to tyle. - Gryfonka chciala otworzyć drzwi, jednak nie dała rady. - Co jest? - Syknęła. Ślizgon podszedł do niej i takze spróbował otworzyć, lecz nie dał rady. 
- Musiałaś wybrać takie miejsce? - Prychnął. Podobało mu sie to, ze jest zamknięty z Granger w tak ciasnym miejscu. Uśmiechnął sie wrednie. Dziewczyna spojrzała na niego przerażona. Znalazła sie w złej sytuacji. Zamknięta - z Malfoyem - W ciasnym miejscu, a do tego nie miała różdżki.


- Musimy z nią porozmawiać. - Pieklił sie Ron. - To moja siostra! -
- Wiem to. - powiedział  spokojnie Harry idąc w stronę jeziora blisko Zakazanego Lasu. To co zobaczył nieopodal odjęło mu mowę. Ginny z wściekłością w oczach maltretowała jakąś dziewczynę z Hufflepufu. Rudy takze stał w osłupieniu, ale wyrwał sie z niego pierwszy. 
- Ginny! - Krzyknął przerażony , a jego siostra odszukała go wzrokiem. Obaj chłopcy podbiegli do uczennicy domu Borsuka, a Harry zaczął ją leczyć. Weasley natomiast mówił cos do Ginewry, która udawała, ze nic nie słyszy. Po chwili jednak zobaczyła idącą w jej stronę Anabell. 
- An! - Zaczela sie wydzierać, a Ślizgonka dalej spokojnie szła. - Ty głupia szmato! - Ryknęła, po czym Blondynka szybko znalazła sie obok niej.
- Musisz sie tak wydzierać? - Warknela poirytowana, a po chwili zobaczyła klęczącego Pottera nad zmasakrowaną dziewczyną.
- Co Ty jej zrobiłaś Ginewro? - Szepnął przerażony Harry, a jego przyjaciel był juz w drodze do zamku po Dyrektorkę. 
- Kilka małych Crucio jej nie zaszkodziło. - Ruda splunela na swoją ofiarę, ale gdy zobaczyła gdzie biegnie jej starszy brat była przestraszona. - Ron! Ron! Nie idz po dyrektor! - Krzyczała bez skutku, ale nic nie podziałało. Po chwili powiedziała do Anabell, ze spotkają sie tam gdzie zawsze po czym zaczela biec potykając sie do Lasu.
- Ginny! - Wrzeszczał na całe gardło przerażony. W oczach miał łzy. Blondynka stojąca obok niego uśmiechała sie pobłażliwie. 
- Nie zobaczysz jej prędko. - Prychnęła, a po chwili zaczęła iść w kierunku zamku mijając przy okazji pani Pomfrey, (nie pamietam jak sie pisze XD) McGonagall i Rona. 


- Wiesz, kiedyś za mną szalałaś. - Powiedział obojętnie po czym wrednie uśmiechnął sie. Dziewczyna prawie, że wypluła ślinę.
- Ze co? - Prychnęła. - Chyba Ty za mna. - Odwzajemniła sie tym samym uśmiechem.
- Jaaa? Nie cos Ci sie pomyliło. - Zaczął się przybliżać z tą samą miną.
- Dokładnie to pamiętam. Nie zaprzeczaj. - Cofała sie, gdy on podchodził co raz bliżej.
- Nie rozśmieszaj mnie. - Parsknął. - Ja wiem jak to bylo. - Gdy to powiedział Hermiona dotknęła plecami zimną ścianę, a Draco oparł sie rękoma tak, że Gryfonka była pośrodku nich. 
- I co teraz Panno-Wszystko-Wiem-Nott? - Mówił przybliżając swą twarz do jej twarzy, która robiła sie czerwona. 
- Idź, że sobie. - Powiedziała cicho, a on udawał, ze nie słyszy. Po chwili poczuła chłodne usta chłopaka na swoich malinowych wargach. Była zdziwiona i sparaliżowana lecz poddała mu się. Całowali sie z pasją, powoli i namiętnie. Ślizgon wyjął powoli jedna ręką z kieszeni spodni różdżkę i machnął tak, że Gryfonka tego nie zauważyła, a drzwi cicho sie otworzyly. Zawsze był dobrym aktorem.

poniedziałek, 11 maja 2015

Szesnasty

Szła przez korytarz na siodmym pietrze, gdy usłyszała dziwna rozmowę dobiegająca z pustej klasy.
- Jestes Nottem! Powinieneś byc moim poplecznikiem! - Co chwila dało sie słyszeć warczący głos osoby, którą znała. 
- T-tak pani... - Odpowiedział szepcząc drugi. Wiedziała kto jest kim. Jej ojciec rozmawiał z Ginewrą.
- No! Jako ze moj chłopak umarł to masz sie mnie słuchać. - W tej chwili Hermiona zrobiła wielkie oczy. "Moj chłopak", "Poplecznik", "Tak pani" - to wszystko składało sie w całość. Ginny juz od początku 7 roku w Hogwarcie, ktory musieli odpracować stała sie dziwna. Czyżby to oznaczało, ze najmłodsza lotorośl Weasley'ów była dziewczyną Voldemorta?! Zaczela sie powoli wycofywać, przerażało ją to. Jej ojciec poplecznikiem Ginewry? To brzmiało dziwnie. 
- P-pani. Słyszę cos. - Jęknął Nott, gdy Hermiona prawie wpadła na ścianę łomocząc. 
- To na co czekasz!? Idź zobacz co to! - Warknela wściekła "Pani Voldemort". 
Hermiona przerażona skuliła sie. Czekała na śmierć. Panicznie bała sie swojego ojca. Do tego czasu koszmary związane z dzieciństwem przewijały sie w snach. Drzwi od sali otworzyły sie cicho, a z nich wychylał sie chudy, zmęczony brązowo włosy arystokrata. Nie przypominał tego dumnego, cynicznego człowieka jakiego pamietała. Spojrzał na nią przestraszony z łzami w oczach, a ona drżała. Po chwili patrzenia sobie w oczy mężczyzna wrócił do swojej "pani", a Gryfonka odetchnęła z ulgą, po czym szybko, lecz cicho odeszła. Usłyszała tylko swego rodzica, który tłumaczył Ginewrze, ze nikogo tam nie było. Musiała spotkać sie z Harrym. Gdy zobaczyła na pierwszym pietrze Wybrańca od razu krzyknęła.
- Harry! - Po czym podbiegła i przytuliła sie do przyjaciela. 
- Muszę Ci cos powiedzieć. - Zaczęli równo potem sie zaśmiali.
- Dobrze, ale nie tu. - Stwierdził chłopak i pociągnął Gryfonke do Pokoju Gryffindoru.
Po przedstawieniu poglądów o zaistniałej sytuacji Potter stwierdził.
- To jest naprawdę dziwne. -
- Tak to prawda. - Przytaknęła dziewczyna. - Ciekawe od kiedy Ginny miała romans z Tomem... - Dodała i zobaczyła, ze chłopak pochmurnial, wiec go przytuliła i pocieszyła.
Po godzinie przyszedł Ron i opowiedzieli mu tym.
- Musimy to powiedzieć dla Draco, Pansy... - Zaczela Hermiona, ale przerwał jej Weasley.
- Czekaj! Czy ty powiedzialas na Malfoy'a Draco?! - Wkurzył sie Ron. 
- Tak, wlasnie tak powiedziałam. - Warknela. 
- I jak niby mamy to zrobić? - Parsknął Rudy po czym zaczął udawać przyjaciółkę. - Słuchajcie jest taka sprawa no, bo widzicie Ginny jest VOLDEMORTKĄ! - Zrobił straasznal muzyczkę i przewalił sie na swoje łóżko, poniewaz byli w dormitorium chłopców. Harry parsknął, a Hermiona wywróciła oczyma, nie było kej do śmiechu. 
- To nie jest śmieszne Ron! - Wrzasnęła.