- No chyba, żartujesz. Ruda? - Parsknął.
- Nie, bo Zabini. - Sarkneła. Chłopak przewrócił oczyma.
- I co zamierzacie zrobić? - Zapytał, a dziewczyna sie zamyśliła.
- Hmm. Jeszcze nie wiem. Powiesz to innym, prawda? -
- Tak. - Oparł sie o solidną szafę w składziku na miotły.
- Okej to tyle. - Gryfonka chciala otworzyć drzwi, jednak nie dała rady. - Co jest? - Syknęła. Ślizgon podszedł do niej i takze spróbował otworzyć, lecz nie dał rady.
- Musiałaś wybrać takie miejsce? - Prychnął. Podobało mu sie to, ze jest zamknięty z Granger w tak ciasnym miejscu. Uśmiechnął sie wrednie. Dziewczyna spojrzała na niego przerażona. Znalazła sie w złej sytuacji. Zamknięta - z Malfoyem - W ciasnym miejscu, a do tego nie miała różdżki.
- Musimy z nią porozmawiać. - Pieklił sie Ron. - To moja siostra! -
- Wiem to. - powiedział spokojnie Harry idąc w stronę jeziora blisko Zakazanego Lasu. To co zobaczył nieopodal odjęło mu mowę. Ginny z wściekłością w oczach maltretowała jakąś dziewczynę z Hufflepufu. Rudy takze stał w osłupieniu, ale wyrwał sie z niego pierwszy.
- Ginny! - Krzyknął przerażony , a jego siostra odszukała go wzrokiem. Obaj chłopcy podbiegli do uczennicy domu Borsuka, a Harry zaczął ją leczyć. Weasley natomiast mówił cos do Ginewry, która udawała, ze nic nie słyszy. Po chwili jednak zobaczyła idącą w jej stronę Anabell.
- An! - Zaczela sie wydzierać, a Ślizgonka dalej spokojnie szła. - Ty głupia szmato! - Ryknęła, po czym Blondynka szybko znalazła sie obok niej.
- Musisz sie tak wydzierać? - Warknela poirytowana, a po chwili zobaczyła klęczącego Pottera nad zmasakrowaną dziewczyną.
- Co Ty jej zrobiłaś Ginewro? - Szepnął przerażony Harry, a jego przyjaciel był juz w drodze do zamku po Dyrektorkę.
- Kilka małych Crucio jej nie zaszkodziło. - Ruda splunela na swoją ofiarę, ale gdy zobaczyła gdzie biegnie jej starszy brat była przestraszona. - Ron! Ron! Nie idz po dyrektor! - Krzyczała bez skutku, ale nic nie podziałało. Po chwili powiedziała do Anabell, ze spotkają sie tam gdzie zawsze po czym zaczela biec potykając sie do Lasu.
- Ginny! - Wrzeszczał na całe gardło przerażony. W oczach miał łzy. Blondynka stojąca obok niego uśmiechała sie pobłażliwie.
- Nie zobaczysz jej prędko. - Prychnęła, a po chwili zaczęła iść w kierunku zamku mijając przy okazji pani Pomfrey, (nie pamietam jak sie pisze XD) McGonagall i Rona.
- Wiesz, kiedyś za mną szalałaś. - Powiedział obojętnie po czym wrednie uśmiechnął sie. Dziewczyna prawie, że wypluła ślinę.
- Ze co? - Prychnęła. - Chyba Ty za mna. - Odwzajemniła sie tym samym uśmiechem.
- Jaaa? Nie cos Ci sie pomyliło. - Zaczął się przybliżać z tą samą miną.
- Dokładnie to pamiętam. Nie zaprzeczaj. - Cofała sie, gdy on podchodził co raz bliżej.
- Nie rozśmieszaj mnie. - Parsknął. - Ja wiem jak to bylo. - Gdy to powiedział Hermiona dotknęła plecami zimną ścianę, a Draco oparł sie rękoma tak, że Gryfonka była pośrodku nich.
- I co teraz Panno-Wszystko-Wiem-Nott? - Mówił przybliżając swą twarz do jej twarzy, która robiła sie czerwona.
- Idź, że sobie. - Powiedziała cicho, a on udawał, ze nie słyszy. Po chwili poczuła chłodne usta chłopaka na swoich malinowych wargach. Była zdziwiona i sparaliżowana lecz poddała mu się. Całowali sie z pasją, powoli i namiętnie. Ślizgon wyjął powoli jedna ręką z kieszeni spodni różdżkę i machnął tak, że Gryfonka tego nie zauważyła, a drzwi cicho sie otworzyly. Zawsze był dobrym aktorem.