Po chwili otworzyła. Zobaczyła przed sobą tlenioną blondynkę. Była niska, tak jak ona. Duże niebieskie "ślepia". Luna Lovegood była Krukonką. Hermiona polubiła ją.
- Witaj. - Powiedziała, a blondynka pomachała do niej odpowiadając.
- Cześć, co tu robisz? -
- O to samo mogłabym zapytać Ciebie. Siedzę, a Ty? -
- Zajmowałam się Testralami. - Powiedziała siadając obok Nott. Nagle zapytała. - Płakałaś?
- Nie. - Powiedziała Hermiona odwracając głowę.
- Mam pytanie. - Powiedziała Luna.
- Jakie? - Spytała brązowooka.
- Czy to prawda, że jesteś siostrą Teodora Notta? - Zapytała patrząc w oczy koleżanki.
Hermiona nie wiedziała co odpowiedzieć na to pytanie. W końcu postanowiła.
- Tak, jestem. - Czuła, że może się zaprzyjaźnić z blondynką. Tlenionowlosa skierowała wzrok ku niebu i zaczęła marzyc. Po kilku minutach miłej ciszy odezwała się.
- Przyjaźnisz się z Pansy, Draco i... - Przerwała rumieniąc się. - Blaisem? - Brunetka spojrzała na nią zdziwiona. Zamyśliła się po czym odpowiedziała.
- Wiesz... Pansy i Blais są moimy przyjaciółmi. Niedawno dowiedziałam się, ze kumplowalismy się, gdy byliśmy mali. Myśle, ze zbliżamy sie coraz bardziej do siebie. Czuje, ze bedą mi bliscy. - Powiedziała, po chwili westchnęła. - Malfoy nie jest moim przyjacielem. Wiesz jakie łączyły nas relacje przez te wszystkie lata szkoły. - Skończyła patrząc na nią.
- Ale gdy byliście mali lubiliscie sie, prawda? -
- Tak, znaczy... Tak mi sie wydaje. - Spojrzała w stronę jeziora. - Czy Ty lubisz Blaise? - Zapytała.
Łuna znów zarumieniła sie. - Jakos.. Chyba tak. - Spojrzała na nią. Hermiona zasłoniła rękoma usta po czym powiedziała podekscytowana.
- Och! To swietnie! - Siedząc po turecku dziewczyny rozmawiamy jeszcze przez godzinę, as potem zrobiło sie chłodniej i wróciły do zamku. Hermiona wracała sama do wieży Gryffonow. Miała dziwne przeczucie, ktoś ja obserwował. Było ciemno, bardzo ciemno. Ona bała sie ciemności nie, raczej tego co w niej jest. Usłyszała za sobą świst. Nagle ktoś ja spetryfikowal. Upadła bez ruchu. Usłyszała straszny i odrażający głos.
- Pan Cię wzywa...
Cześć,
Znów nie jest długi, ale akcja bedzie sie rozwijać.
Widzę, ze coraz mniej osób czyta/komentuje, ale nic to. Dopiero zaczynam.
Nie betuje rozdziałów... Nie mam czasu, ale przynajmniej w terminie sie wyrabiam.
(Czytasz-kom :))) To nie tak, ze wymuszam... Nie. Miło mi jest, ze ktoś tu zaglada.
Dziękuje Wam,
Pzdr :3
- Przyjaźnisz się z Pansy, Draco i... - Przerwała rumieniąc się. - Blaisem? - Brunetka spojrzała na nią zdziwiona. Zamyśliła się po czym odpowiedziała.
- Wiesz... Pansy i Blais są moimy przyjaciółmi. Niedawno dowiedziałam się, ze kumplowalismy się, gdy byliśmy mali. Myśle, ze zbliżamy sie coraz bardziej do siebie. Czuje, ze bedą mi bliscy. - Powiedziała, po chwili westchnęła. - Malfoy nie jest moim przyjacielem. Wiesz jakie łączyły nas relacje przez te wszystkie lata szkoły. - Skończyła patrząc na nią.
- Ale gdy byliście mali lubiliscie sie, prawda? -
- Tak, znaczy... Tak mi sie wydaje. - Spojrzała w stronę jeziora. - Czy Ty lubisz Blaise? - Zapytała.
Łuna znów zarumieniła sie. - Jakos.. Chyba tak. - Spojrzała na nią. Hermiona zasłoniła rękoma usta po czym powiedziała podekscytowana.
- Och! To swietnie! - Siedząc po turecku dziewczyny rozmawiamy jeszcze przez godzinę, as potem zrobiło sie chłodniej i wróciły do zamku. Hermiona wracała sama do wieży Gryffonow. Miała dziwne przeczucie, ktoś ja obserwował. Było ciemno, bardzo ciemno. Ona bała sie ciemności nie, raczej tego co w niej jest. Usłyszała za sobą świst. Nagle ktoś ja spetryfikowal. Upadła bez ruchu. Usłyszała straszny i odrażający głos.
- Pan Cię wzywa...
Cześć,
Znów nie jest długi, ale akcja bedzie sie rozwijać.
Widzę, ze coraz mniej osób czyta/komentuje, ale nic to. Dopiero zaczynam.
Nie betuje rozdziałów... Nie mam czasu, ale przynajmniej w terminie sie wyrabiam.
(Czytasz-kom :))) To nie tak, ze wymuszam... Nie. Miło mi jest, ze ktoś tu zaglada.
Dziękuje Wam,
Pzdr :3