poniedziałek, 23 marca 2015

Trzynasty szczęśliwy

- Draconie co Ty Jej dałeś? - Zapytała sie wkurzona Parkinson. Tylko ona była zła, Blaise był "rozchichotany", a Teodor zmartwiony. Ten ostatni podszedł do siostry, ale ona nie dała sie tknąć.
- Jaa...a nic. Nic jej nie dałem. - zaczął dziwnie jąkający sie. - Oczywiście, ze nie! A o co byś mnie podejrzewała! - Po chwili mówił co moment prychajac. Powrocil stary Malfoy. 
- Ta jasne... Juz wierze... Biedna Herma. - Mruczala pod nosem Ślizgonka podchodząc do dalej rozchichotanego Diabła. Po chwili trzasnęła go ręką po głowie (i to dość mocno). 
- Tu nie ma z czego sie śmiać. - Sarknela cierpko do chłopaka, ktory sie przestraszył.
- Dobra spokojnie.  Ej! - Krzyknął gdy jeszcze raz dostał. - Teo! Twoja dziewczyna mnie bijeee! - Zaczął udawać płacz, a Teodor śmiał sie patrząc na ta akcje. Draco tez parsknął rozbawiony, a dziewczyna, która sie do niego przytulała zaczela "normalnieć". 



Było jej ciepło i wygodnie. Miała zamknięte oczy i czuła męskie perfumy. Czekaj! Ona je znała... Ach! Juz wie... Malfoy... 
- Hermiono? Heeermiooonooo?! - Usłyszała, a po chwili otworzyła oczy i zobaczyła szczerzącego sie Blaise'a. Spojrzała w gore. Spotkała sie z niebiesko-szarymi oczyma blondyna. Pisnela i szybko chciała zejść "tak jakby z niego", ale on trzymał ja mocno. 
- Eww... Co ja tu robię? Co sie dzieje? - Spytała czerwona nie patrząc na tlenionego"". 
- Wszystko Ci opowiemy. - powiedział Teodor. (poniewaz wcześniej Draco mówił im o wszystkim, No moze prawie). 


Heju! 
Troche sie promuje hehe. Ale zapraszam na fp "Slytherin zawsze i na zawsze" jak cos to mam przezwisko tez River i tak tam sie podpisuje XDD
Wiecie Ola/River/Alien. Hehs. Dobra bede lecieć
Muszę sie uczyć ostro (czego i tak nie robię) Eh bedą trudne tygodnie teraz..
Mam nadzieje ze u was wszystko ok.. 
Do następnego postu! Pa. <3

poniedziałek, 16 marca 2015

Dwunasty

- Cholera. - Warknął blondyn, gdy Gryfonka osunęła sie na podłogę. Kaszląc zaczął ja podnosić. Niestety przeszkadzał mu "pył" od eliksiru. - Nawet nie wiem co to za płyn. - Warczał niezadowolony. Martwił się o dziewczynę, która zemdlała. Niosąc ja do Skrzydła zauważył, ze Hermiona jest bardzo lekka. Szedł szybko i nawet nie zorientował się, ze juz kładł ja na białym łóżku po czym usiadł obok na krześle. Pani Pomfrey nie było i musiał czekać. Widział, ze dziewczynie nic nie jest, oddychała umiarkowanie. Po chwili Gryfonka obudziła sie. Ilustrowała Skrzydło mrawym wzrokiem, nagle zatrzymała sie na Malfoy'u. 
- Draco, cieeeplo mi! - Pisnela dziewczyna po czym usiadła na łóżku po turecku. Ślizgon patrzył zdumiony na dziewczynę, która zaczela rozpinać guziki bluzki.
- Nie, nie nie nie nie! - Mówił szybko  rumieniąc sie, oraz zapinając to co Hermiona rozpięła. 
- Oj Draco! - Założyła ręce na piersi i wydela policzki jak obrażone dziecko. - Sztywny jestes! - 
- Co to za cholerny eliksir - warknął czerwony chłopak. 
- Pobawmy sieee! - Piszczała Gryfonka. Po czym "skoczyła" na chłopaka. Przytulając sie do niego szepnęła. 
- Eeej słodki jestes jak sie rumienisz. - W tej chwili weszła trojka Ślizgonów. Zastała Hermione ( która miała polowe guzików od bluzki rozpiętych) przytulającą Dracona, który był cały czerwony. Wszystkim przybyłym opadły szeki ze zdumienia. Pierwszy ogarnął sie Diabeł. 
- Łuhuhu! Smoku! Słyszałem, ze niosles Liska, ale myślałem, ze bedzie spokojniej. 
- Wal sie. - Odparl Blondyn. Po chwili odezwala sie zla Pansy.
- Draco, o co tu chodzi? - 


Czesc! 
Krotko wiem, ale jestem zajeta kameleonem, ktorego kupilam! Tak serio! 
Jestem podekscytowana. A jak tam u Was? Mam nadzieje ze wszystko ok. Dobra do nastepnego kochani! 

poniedziałek, 9 marca 2015

Jedenasty

Drugi jej dzień w Hogwarcie spędziła na przyglądaniu sie szóstce przyjaciół. Oczywiście dyskretnie, tak zeby jej nie zauważyli. Zazwyczaj Gryfoni i Slizgoni mieli razem lekcje, wiec nie było to takie trudne. Chciała sie zbliżyć do Dracona i uczniów Slytherinu, a przy okazji "wygryźć" pewną Gryfoneczke. Co nie było łatwe.


Na przerwie obiadowej spotkała Pansy, która stała sama. Zbliżyła sie do niej i zaczela mowić.
- Czesc Pan! Jak tam u Ciebie? - Po czym uśmiechnęła sie, aż za słodko. 
- Jest dobrze. - Odpowiedziała Panna Parkinson. 
- A wiesz gdzie moge znaleźć Dracona? - Kontynuowala blondynka. 
- Eh, o co Ci chodzi Annabell? - Mopsica nie wytrzymała. 
- A wiesz.... Chciałam sie z nim spotkać. - Odpowiedziała. 
- Zapewne lata gdzieś za Hermą. - Parsknela i odeszła z jadowitym uśmieszkiem. Oj taak wkurzała  juz ja ta Evis. Zdenerwowana Annabell tupnęła nogą i poszła dalej szukać chłopaka.


- Malfoy! Możesz sie juz na mnie tak nie gapić? - Warknela zdenerwowana Hermiona, która układała eliksiry na półki, a obok niej siedział blondwłosa chłopak. 
- Ja tylko obserwuje. - Odparł z uśmieszkiem.
- Wkurzające... - Mamrotala przyglądając sie dziwnej buteleczce z zielonkawym płynem.
- Eh... Pomoc Ci z tym? - Po czym chciał zabrać eliksir dziewczynie.
- Nie! Czekaj, nie! - Warknela wyrywając butelkę, która z trzaskiem uderzyła w podłogę.
Potem juz nic nie widziała...

poniedziałek, 2 marca 2015

Dziesięć

Wysoka i szczupła blondynka szła w kierunku Welkiej Sali. Była zadowolona, poniewaz wiedziała, ze wszyscy chłopacy bedą sie za nią ogladac. Uśmiechnęła sie i weszła do sali. (Prawie) wszyscy na nią patrzyli, ale ku jej niezadowoleniu pewien Ślizgon wzrokiem podążał za Gryfonką, która sie denerwowała. Wściekła  nowa uczennica zaczela iść szybko w stronę profesor McGonagall, tiary przydziału i taboretu. Po kilku minutach "kapelusz" wykrzyknął.
- SLYTHERIN!
Annabell uśmiechnęła sie niewinnie i zwróciła sie ku stołu Ślizgonów. Po chwili odezwała sie. 
- Dzień dobry, nazywam sie Annabell Evis. Czy mogłabym gdzieś tutaj usiąść? - Mówiła patrząc na miejsce obok Dracona, które zajmowała Pansy. 
- Pewnie, jest dużo miejsca. - Odpowiedział jej szczerzacy sie Blaise wskazując miejce gdzieś dalej obok Astorii. 
 Jedząc swoje pierwsze śniadanie w Hogwarcie była naburmuszona. Czasem patrzyła w stronę Czekoladowookiej Gryfonki. 


Szła korytarzem, gdy nagle zobaczyła czwórkę Ślizgonów, Krukonke i Granger. Podeszła do nich i miło zagadnęła. 
- Czesc. - 
- Witaj. - Odpowiedziała Luna. 
Spojrzała na Dracona patrzącego w podłogę, a z drugiej strony na Gryfonke, która patrzyła ciepło na swoich przyjaciół. Po chwili zwróciła sie do Annabell.
- I jak Annabell? Podoba Ci sie szkoła? - 
- Tak, jest ok. - Burknęła. 
- To dobrze. - Uśmiechnęła sie do niej wesoła. Po czym usłyszeli prychnięcie. 
- A z czego Ty sie tak cieszysz Granger? - Spytał ja ze swoim "uśmieszkiem". Hermiona zarumieniona powiedziała. 
- Wal sie... - 
- Ale tak samemu? Chyba, ze chcesz mi potowarzyszyć. - 
- Nie dziękuje. -
- Jak chcesz, Twoja strata. - Wzruszył ramionami.  - Ale jak cos wiesz gdzie jestem. - Słysząc to czerwona Gryfonka prychnęła.  I zamiast niej odpowiedział rozbawiony Blaise.
- Smoku nie zawstydzaj tutaj naszej Hermionki. - Po czym Draco znow wzruszył ramionami uśmiechając sie "po Malfoy'owsku". Annabell juz wiedziała, ze cos pomiędzy nimi sie dzieje i ze musi cos zrobić. Miała plan...


Dzis tak krótko bo chora jestem a w tamtym tygodniu nie byłam w domu :3 
Do następnego rozdziału!