poniedziałek, 9 marca 2015

Jedenasty

Drugi jej dzień w Hogwarcie spędziła na przyglądaniu sie szóstce przyjaciół. Oczywiście dyskretnie, tak zeby jej nie zauważyli. Zazwyczaj Gryfoni i Slizgoni mieli razem lekcje, wiec nie było to takie trudne. Chciała sie zbliżyć do Dracona i uczniów Slytherinu, a przy okazji "wygryźć" pewną Gryfoneczke. Co nie było łatwe.


Na przerwie obiadowej spotkała Pansy, która stała sama. Zbliżyła sie do niej i zaczela mowić.
- Czesc Pan! Jak tam u Ciebie? - Po czym uśmiechnęła sie, aż za słodko. 
- Jest dobrze. - Odpowiedziała Panna Parkinson. 
- A wiesz gdzie moge znaleźć Dracona? - Kontynuowala blondynka. 
- Eh, o co Ci chodzi Annabell? - Mopsica nie wytrzymała. 
- A wiesz.... Chciałam sie z nim spotkać. - Odpowiedziała. 
- Zapewne lata gdzieś za Hermą. - Parsknela i odeszła z jadowitym uśmieszkiem. Oj taak wkurzała  juz ja ta Evis. Zdenerwowana Annabell tupnęła nogą i poszła dalej szukać chłopaka.


- Malfoy! Możesz sie juz na mnie tak nie gapić? - Warknela zdenerwowana Hermiona, która układała eliksiry na półki, a obok niej siedział blondwłosa chłopak. 
- Ja tylko obserwuje. - Odparł z uśmieszkiem.
- Wkurzające... - Mamrotala przyglądając sie dziwnej buteleczce z zielonkawym płynem.
- Eh... Pomoc Ci z tym? - Po czym chciał zabrać eliksir dziewczynie.
- Nie! Czekaj, nie! - Warknela wyrywając butelkę, która z trzaskiem uderzyła w podłogę.
Potem juz nic nie widziała...

1 komentarz: