poniedziałek, 16 lutego 2015

Dziewięć


- Luna? - Powiedział Blaise do pewnej Krukonki. Ta spojrzała na niego zdziwiona i spytała. 
- O co chodzi Blaise? - Była zarumieniona. Chłopak potarl ręką kark i zapytał. - Jak sie miewasz? - 
- Dobrze... Tak jakos myśle. - Powiedziała nieobecnym tonem. Blaise spojrzał przez okno (dps. Nie napisałam, ze spotkali sie na korytarzu przy jednym z "parapetów"). Padało. Październik zaczął sie brzydko. Nagle dziewczyna sie odezwała.
- A Ty jak sie czujesz, Blaise? - Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami. Chłopak zamyślił sie. Po czym odparł. - Chyba jest dobrze. - Luna słysząc to ciepło uśmiechnęła sie do Slizgona, a On odwzajemnił ten uśmiech. Nie rozmawiali ze sobą. Cisza nie byla niezręczna.  Dobrze sie czuli będąc obok siebie. I oboje byli szczęśliwi. Tak. W tym momencie słowa nie były tu potrzebne.


- To co. Powiesz mi co sie stało? Widzę, ze jesteś czerwona. - Zachichotała Pansy. Hermiona jeszcze bardziej poczerwieniała i burknęła tylko ,,Nic’’. 
- To cos z Draco, prawda? - Wyszczerzyła się Ślizgonka, a jej przyjaciółka zasłoniła swoją twarz rękawem. Parkinson obserwując reakcje Gryfonki powiedziala. - Zachowujesz sie dziecinnie. - Parsknela. -Cos miedzy Wami sie stało, hmm? -
- Jaa.. Sie z nim... całowałam. - Powiedziała cicho. Sama dalej nie mogła w to uwierzyć. Pansy rozszerzyła oczy i odpowiedziała.
 - Naprawdę? - Zasłoniła rękami usta po czym przytuliła zrozpaczoną Hermione. - Oh! Wiedziałam, ze cos do siebie czujecie! - 
- Nie.. Pan zostaw mnie... dusisz.. To nie tak.  - Mopsica póściła ją i spytała. 
- A jak Lisku kochany? - Dalej chichotala. 
- No.. nie wiem... -
- Eh. Dobra dam Ci na razie spokój. - Pansy nagle cos sobie przypomniała i klasnela w ręce. -Miałam Ci powiedzieć cos! Słuchaj... - Potem dziewczyny godzinę plotkowały.


Następny dzień zapowiadał sie dobrze. Pogoda była ładna, Hermiona nie miała na co narzekać. Gdy przechodziła idąc na śniadanie obok WS usłyszała, ze podobno jakaś ładna dziewczyna przyjechała i zamierza uczyć sie w Hogwarcie. Siadając spojrzała w stronę nauczycieli McGonagall trzymała w rękach tiarę stojąc obok krzesła. Zajęła sie rozmowa z Potterem i Weasleyem czując na sobie pałacy wzrok pewnego przystojnego blondyna ze stołu Slytherinu. Nagle wielkie drzwi od wyjścia okropnie zaskrzypiały, a do Wielkiej Sali weszła...


Jestem zmęczona szkołą i wszystkim mam nadzieje ze da radę. Na razie to tyle. Mam nadzieje ze wybaczycie :/ c:
Do zobaczenia trzymajcie sie! 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Osiem

- Hermiono - Powiedział błagalnym tonem Ron do odwróconej brunetki. Na co ta zdenerwowana Warknęła.
- Nie Ronaldzie, nie napisze za Ciebie tego eseju z eliksirów. - W tym momencie Weasley stracił nadzieje, a był tak blisko! Męczył ja ta praca kilka minut, ale dziewczyna ciagle odmawiała. Myślał, ze w końcu sie złamie jak za każdym razem. W tym samym momencie do Salonu Gryffonów wbiegł ( a raczej podbiegł w tanecznych podskokach) Harry. 
- Hermionkooo! - Zaczął przesłodkim tonem.
- Słucham. - Dziewczyna uśmiechnęła sie do przyjaciela. 
- Mam bardzo ważna sprawę.-
- Jaka? -
- Bo widzisz... Esej...I...wiesz...- Mówił szybko, a Hermiona przewróciła oczami. 
- Dobra. Dajcie to. - Zabrała (a raczej wyrwała) im z rąk pergaminy. - Ale następnym razem robicie sami. - Warknela. Po chwili była "przytulana" (czyt. ściskana na smierć) przez swoich przyjaciół. Zabrała swoje rzeczy i zaczęła wychodzić z salonu.
- Gdzie idziesz? - spytali zdziwieni chłopcy. 
- Do biblioteki - Burknęła.


Kończyła pisac esej Harry'ego, gdy ktoś przed nią usiadł. Podniosła wzrok znad pergaminu i ujrzała blond włosego Slizgona.
- Czego? - Syknęła i zaczela ponownie pisac. Draco rozsiadł sie wygodnie i odpowiedział.- Nudzi mi sie. - wzruszył ramionami i zapytał. - Piszesz eseje dla Potter'a i Weasley'a? - Dziewczyna mordując go spojrzeniem burknęła. 
- Co Cię to obchodzi? Nawet jeśli. to nie twoja sprawa. - 
- Pf. Cos Cię często wykorzystują Ci przyjaciele. - Parsknął.
- Skąd wiesz? - Patrzyła na niego chłodno. 
- ... - Malfoy zrobił sie dziwny. - Widziałem. - Po czym znów uśmiechnął sie kpiąco. Gryfonka wzięła drugi pergamin i zaczela pisac esej dla Ron'a. Po chwili sie odezwała. - Widziałeś... co. - Popatrzyła na niego. - Czemu mówisz, ze mnie wykorzystują... Ja im tylko... Pomagam... - Próbowała mowić oschłym tonem, ale (niestety) nie udawało jej sie to. Chłopak parsknął. 
- Pomagasz... hmm? - wstał i pochylił sie nad nią znad przeciwka. Hermiona zrobiła sie czerwona. Wiedziała, ze nie polubi tej bliskości. Nie podnosiła głowy (na co czekał Ślizgon), był za blisko. Przestała pisac. 
- Halo, zacielas sie Nott? - Uśmiechnął sie sarkastycznie. 
- Co Ty ode mnie chcesz? - Podniosła szybko głowę do góry co spowodowało, ze ich usta sie zetknęły. Delikatnie musnął ja (od autorki: wiadomo, ze usta, nie? XD) wargami. Zrobiła sie natychmiast czerwona, ale sie nie cofnęła. Nie wiedziała co robi, a On nie zamierzał jak na razie przerwać tego pocałunku. Wszystko co robił było delikatne. Nie chciał jej spłoszyć. Hermiona była zdziwiona, ale czuła sie jak w transie (podobnie jak chłopak). Draco zaczął pogłębiać pocałunek, ale dziewczyna przypomniała sobie o eseju Ronalda. Ślizgon chyba zrozumiał, ze musi cos zrobić i odsunął sie jak gdyby nic sie nie stało. Gryfonka dalej zarumieniona patrzyła jak Malfoy zaczął iść w stronę wyjścia uśmiechając sie (nie miała pojęcia czy byl to ironiczny uśmiech). 

Cały wieczór była czerwona. Pansy z która siedziała obok niej w pokoju Ślizgonka patrzyła na nią dziwnie po czym zapytała sie o co chodzi.


Cześć. Ciagle pisze na komórce. Daje radę. Jest dobrze. A jak u Was? Nie miałam pojęcia jak napisze o tym pocałunku, ale... Myśle ze jest dobrze. Tak ferie sie skończyły. Niestety, post następny za tydzień. No to tyle 
Trzymajcie sie! :33