- Luna? - Powiedział Blaise do pewnej Krukonki. Ta spojrzała na niego zdziwiona i spytała.
- O co chodzi Blaise? - Była zarumieniona. Chłopak potarl ręką kark i zapytał. - Jak sie miewasz? -
- Dobrze... Tak jakos myśle. - Powiedziała nieobecnym tonem. Blaise spojrzał przez okno (dps. Nie napisałam, ze spotkali sie na korytarzu przy jednym z "parapetów"). Padało. Październik zaczął sie brzydko. Nagle dziewczyna sie odezwała.
- A Ty jak sie czujesz, Blaise? - Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami. Chłopak zamyślił sie. Po czym odparł. - Chyba jest dobrze. - Luna słysząc to ciepło uśmiechnęła sie do Slizgona, a On odwzajemnił ten uśmiech. Nie rozmawiali ze sobą. Cisza nie byla niezręczna. Dobrze sie czuli będąc obok siebie. I oboje byli szczęśliwi. Tak. W tym momencie słowa nie były tu potrzebne.
- To co. Powiesz mi co sie stało? Widzę, ze jesteś czerwona. - Zachichotała Pansy. Hermiona jeszcze bardziej poczerwieniała i burknęła tylko ,,Nic’’.
- To cos z Draco, prawda? - Wyszczerzyła się Ślizgonka, a jej przyjaciółka zasłoniła swoją twarz rękawem. Parkinson obserwując reakcje Gryfonki powiedziala. - Zachowujesz sie dziecinnie. - Parsknela. -Cos miedzy Wami sie stało, hmm? -
- Jaa.. Sie z nim... całowałam. - Powiedziała cicho. Sama dalej nie mogła w to uwierzyć. Pansy rozszerzyła oczy i odpowiedziała.
- Naprawdę? - Zasłoniła rękami usta po czym przytuliła zrozpaczoną Hermione. - Oh! Wiedziałam, ze cos do siebie czujecie! -
- Nie.. Pan zostaw mnie... dusisz.. To nie tak. - Mopsica póściła ją i spytała.
- A jak Lisku kochany? - Dalej chichotala.
- No.. nie wiem... -
- Eh. Dobra dam Ci na razie spokój. - Pansy nagle cos sobie przypomniała i klasnela w ręce. -Miałam Ci powiedzieć cos! Słuchaj... - Potem dziewczyny godzinę plotkowały.
Następny dzień zapowiadał sie dobrze. Pogoda była ładna, Hermiona nie miała na co narzekać. Gdy przechodziła idąc na śniadanie obok WS usłyszała, ze podobno jakaś ładna dziewczyna przyjechała i zamierza uczyć sie w Hogwarcie. Siadając spojrzała w stronę nauczycieli McGonagall trzymała w rękach tiarę stojąc obok krzesła. Zajęła sie rozmowa z Potterem i Weasleyem czując na sobie pałacy wzrok pewnego przystojnego blondyna ze stołu Slytherinu. Nagle wielkie drzwi od wyjścia okropnie zaskrzypiały, a do Wielkiej Sali weszła...
Jestem zmęczona szkołą i wszystkim mam nadzieje ze da radę. Na razie to tyle. Mam nadzieje ze wybaczycie :/ c:
Do zobaczenia trzymajcie sie!