- Jak myślisz? Hermiona i Draco sie kochają? - Spytała opierając sie głowa o ukochanego.
- Taak widać, ze cos do siebie czuja. - Mruczał zadowolony.
- Moze by im tak pomoc? - Spytała zamyślona.
- A wiesz, ze to nie taki zły pomysł? - Mówił wstając.
- Musimy cos wymyślec... - powiedziała Luna.
Harry siedział na kanapie w pokoju wspólnym Gryffindoru. Zastanawiał sie nad zachowaniem swojej dziewczyny: Wracała bardzo późno, albo wogole, ciagle jak ktoś cos mówił warczała lub syczała, stała sie taka od kiedy dowiedzieli sie o pochodzeniu Hermiony... Nagle do pokoju weszła jak zwykle wkurzona Ginny. Patrzył na nią, aż w końcu zwróciła sie do niego.
- Czego sie gapisz?! - Syczała.
- Ginny, muszę z Tobą porozmawiać.. - Zaczął spokojnie.
- Czego? -
- Zmieniłaś sie... -
- I co Cie to?! A wiesz co? Wkurzasz mnie! - Zaczynała sie wnerwiać jeszcze bardziej, a wszyscy w Pokoju zaczęli sie interesować "słynną parą". Ginny wygladała okropnie, była cała blada. Wygladała troche jak damska kopia zmarłego Voldemorta.
- Uspokój sie... - Mówił Harry, ale mu przerwała.
- Nie! Zrywam! Brzydzę sie Tobą mieszańcu! - Warknela, po czym płynęła mu pod nogi i odeszła do dormitorium dziewczyn.
Chłopak wstał zdziwiony i zaczął wychodzic z Pokoju. Musiał znaleźć Hermione.
W tym samym czasie pewna blondynka ganiała za takze blondynem.
- Odwal sie do cholery! - Warknął zmęczony Malfoy.
- Dracusiu! Przestań zajmować sie tą szlamą! Ona chce sie do Ciebie dobrać! - Wrzeszczała zła i zwracała uwagę wszystkich wokoło.
- Jak bede chciał to bedzie sie do mnie dobierać! - Syknął wsciekly i odszed. Nawet nie wiedział dlaczego tak powiedział.
- A wiec Draco chce, zeby ta szlama sie do niego dobierała.. - Szepnęła z łzami i pobiegła do dormitorium.
Cześć! W tym rozdziale troche sie dzieje.
Aczkolwiek mam co raz wiecej weny. Trzymajcie sie i do następnego posta cześć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz